Tydzień 3

Koniec rok i początek wakacji to dla każdego rodzica wielkie logistyczne wyzwanie. Podczas gdy nauczyciele i dzieci cieszą się tym co przed nimi, my musimy przygotować to wszystko, zorganizować, co w sposób dotkliwy rujnuje naszą codzienną rutynę. A nic tak nie sprzyja dobrym treningom jak regularność i rutyna.
Tłumaczę się trochę w ten sposób z faktu, że to kolejny wpis ze sprawozdaniem tygodniowym, a pomiędzy nimi nie znalazło się nic szczególnego. Mimo wszystko za mną treningowo dobry tydzień. Taki, w którym plan zrealizowałem dokładnie według zaleceń.

Poniedziałek

Podbiegi – 8 razy po 1 minutę. Robię je na na wiadukcie i jest on delikatnie zbyt krótki na minutowy podbieg. Na koniec mam kilka sekund sprintu po jego szczycie, ale sądzę, że to nic złego. Po ośmiu powtórzeniach czuć w nogach, że zrobiło się ciężki trening (a jutro rano idę na 10x1min). Musiałem upchnąć trening pomiędzy powrotem z pracy, a wyjazdem na mecz Polska – Szwecja U21, ale warto było, bo i trening i mecz ważne.

Wtorek

Podstawowy trening, czyli godzina biegania w wolnym tempie. Żeby sobie przypomnieć gdzie to biegałem, musiałem zajrzeć do Endomondo i okazało się, że kluczyłem po lesie. Pod koniec dodałem standardowe 4x30sek/30sek. Cały trening wyszedł ze średnią 5:00min/km.

Środa

Bardzo przyjemny trening i zrobiłem go w całości na bieżni. Najpierw 45 minut nudnego kręcenia kółek. Spotkałem swojego kolegę, z którym chwilę pogadałem. Biegał jednak sporo wolniej, a mnie – jak stwierdził – nosiło, więc po kilku minutach wróciłem do swojego tempa. Było gorąco, bo biegaliśmy po 17, a dzień był chyba jednym z najcieplejszych w tym roku. Po 45 minutach przeszedłem do biegu progowego, co w moim przypadku ma oznaczać bieg z prędkością około 3:50min/km. Miałem wytrzymać w tym tempie 2 km, czyli 5 okrążeń. I udało się, bez większych problemów pobiegłem ten dystans w 7 min i 34 sek (czyli z wyraźnym zapasem). W moich treningach będzie pojawiać się coraz więcej odcinków z taką prędkością i będą one coraz dłuższe.

Czwartek

Basen. Syn namówił mnie, żeby przed wyjazdem na mecz U21 Słowacja – Szwecja popływać z nim. On na swoim treningu w szkółce pływackiej, a ja na torze obok. Nie jestem świetnym pływakiem, nie potrafię pływać stylowo i większość czasu pływam żabką. Ale traktuję basen jako relaks i odpoczynek. Włączam zegarek żeby wiedzieć ile przepływam. W ten czwartek było wyjątkowo spokojnie. Zrobiłem 1400 metrów.

Sobota

Popołudniowy trening w lesie. Największym mankamentem Świdnika jest brak terenu do zrobienia porządnego treningu crossowego. Jeśli mam czas, to jeżdżę na crossy do Starego Gaju w Lublinie. Wiem, że nie jestem jedynym, który to robi, bo zdarzyło mi się już mijać z ludźmi z Biegającego Świdnika na ścieżce. W sobotę jednak poszedłem na pętelkę w lesie przy ul. Wiejskiej. Mam tam takie crossowe kółko o długości 1300 metrów, które robię po kilka razy i stanowi to namiastkę tego typu treningu. W sobotę przebiegłem je 4 razy, a cały trening zamknął się w 48 minutach ze średnią 4:47min/km.

Niedziela

Najdłuższy, ale bardzo fajny trening. 90 min biegu, w połowie którego zbiegłem na bieżnię i zrobiłem 4x90sek/90sek. Te szybkie interwały mam biegać w granicach 3:40min/km, co przekłada się na 410 metrów na bieżni. Wszystkie powtórzenia udały się świetnie, chociaż przyznam, że miałem obawy czy podołam, ponieważ szybie bieganie jest moją najsłabszą stroną. Cały trening wyniósł 17,8km ze średnią 5:02min/km (musiałem dojść przez chwilę do siebie po interwałach i ostatnie 20 minut biegłem trochę wolniej niż powinienem).

Cały tydzień bardzo dobry. Przebiegłem ponad 58 kilometrów w 4 godziny i 46 minut. Średnia prędkość 4:55 min./km, a średnie tętno 141. Cieszy mnie przede wszystkim, że wyszły wszystkie treningi, a szczególnie te, na których miałem przyspieszyć.

Dodaj komentarz