Jak startować w upale?

W sobotę startuje ze Świdnika do Lublina Półmaraton „Solidarności”. To jeden z nielicznych biegów w najbliższej okolicy, w którym nie biorę od lat udziału. Ci, którzy znają moje poglądy pomyśleliby pewnie, że nie przepadam za organizatorami. Ale to nie ma nic wspólnego z polityką – bieganie i sport nie powinny mieć nic wspólnego z polityką (wyjątek: St. Pauli i Livorno). Nie startuję w tym biegu, bo zwyczajnie jest w fatalnym dla mnie terminie. Na początku czerwca wracam zazwyczaj po kilkunastodniowym odpoczynku. Nie ma szans na żaden godny uwagi wynik, a żwawy bieg na 21 km nie ma też większego sensu treningowego. Tym bardziej że na tej połówce zawsze jest gorąco. Więcej nawet: piekielnie gorąco. Co w połączeniu z trudną trasą daje u mnie (!) murowany efekt przegrzania i kiepskiego wyniku, po którym będę musiał odpoczywać co najmniej 3 dni. Tym bardziej podziwiam wszystkich, którzy podejmą w najbliższą sobotę wyzwanie i trzymam kciuki żeby pogoda była łaskawa.

Jak więc starować w upały? Moim zdaniem odpowiedź jest jedna: w ogóle. Bieganie zawodów w temperaturze 25 stopni Celsjusza (i większej) jest bolesne i nieskuteczne. Nie przeczę, że przy odpowiedniej determinacji można nawet pobiec życiówkę, ale taki wynik przy kilku stopniach mniej byłby dużo lepszy.

Pamiętam zawody w Urszulinie, dwa lub trzy lata temu. Płaska, kameralna dycha, na której biegnie się 5 km i zawraca na start/metę. Płaska jak stół, idealna trasa do życiówek. Byłem gotowy na dobry wynik, ale start był w okolicach południa, w wakacje. Było tak gorąco, że nawet w cieniu lał się ze mnie pot. Pierwsze 3 km wszystko szło dobre, a potem była już tylko beznadziejna walka z upałem, ludzie mijani lub mijający mnie, jakieś omdlenie na mecie. Słowem: polski maraton piasków na Saharze. Nie przeczę, że są biegacze, którym upał sprzyja, ale ja do nich nie należę dlatego ze startami czekam do jesieni (z ewentualną przerwą na sierpniową połówkę w Krasnymstawie, na której ścigam się tylko o miejsce w kategorii samorządowców).

Więc jeśli już biec w upale, to wziąć to pod uwagę. Chronić się od słońca do ostatnich minut przed startem, polewać się obficie wodą i pić ją, a przede wszystkim wziąć poprawkę w tempie, którym zaczyna się bieg. Lepiej bezpiecznie dobiec do celu i lepiej zrobić to w dobry stylu, niż odpaść lub „odpłynąć”.

Dodaj komentarz