Bieganie podczas kuracji antybiotykiem

Jak pisałem w ostatnim odcinku, na początku czerwca złapałem kleszcza z boreliozą. Od tamtego czasu, przez 5 tygodni, trenowałem bieganie podczas kuracji antybiotykiem. Moim zamierzeniem było utrzymać formę lub nie stracić zbyt wiele.

Ten wpis jest dla wszystkich, których podobna sytuacja może czekać w przyszłości. Ponieważ są to bardzo delikatne kwestie zdrowia, to muszę Was uprzedzić, że to co działo się w moim przypadku niekoniecznie może zadziałać u Was. Moim zdaniem, bieganie podczas kuracji antybiotykiem trzeba koniecznie skonsultować z lekarzem. A kiedy już biegacie wsłuchiwać się we wszelkie sygnały organizmu i odpuszczać przy jakichkolwiek wątpliwości.

Opisuję swoje subiektywne odczucia. Muszę przyznać, że na początku byłem pełen obaw. Pięć tygodni z dwiema dawkami silnego antybiotyku dziennie! Ponieważ rzadko choruję, bardzo rzadko biorę jakiekolwiek antybiotyki. Naprawdę źle czułem się przez te 35 dni jedynie cztery, może pięć razy – oczywiście nie było wtedy mowy o bieganiu. Na pewno byłem lekko osłabiony przez cały okres, jednak to wszystko było w normie. Moją najważniejszą zasadą było, że odpuszczałem bieganie, jeśli czułem się źle – ponieważ biegam kilkanaście lat, wiem dość dokładnie jak odróżnić złe samopoczucie od lenistwa…

Jak trenowałem?

Przede wszystkim odpuściłem treningi szybkościowe, najcięższe jednostki oraz ograniczyłem długie wybiegania do 22-24 km. Starałem się również – chociaż to trzeba robić zawsze – trzymać się sztywno pierwszego zakresu i nie przekraczać tego tętna. Ograniczyłem również kilometraż i to znacznie. W kolejnych tygodniach wyglądało to następująco:

  • Tydzień 1 – 77 km (4 treningi)
  • Tydzień 2 – 58 km (4 treningi)
  • Tydzień 3 – 60 km (5 treningów)
  • Tydzień 4 – 24 km (2 treningi)
  • Tydzień 5 – 50 km (4 treningi)

Jak widzicie to dość mały kilometraż- szczególnie w odniesieniu do moich wcześniejszych standardowych przebiegów (80-120 km). Można swobodnie powiedzieć, że zredukowałem objętość o około 60 procent.

Czy rower coś daje?

Dodatkowo jeździłem na rowerze. Mój były trener Wojtek zastanawiał się ostatnio ile dale rower do biegania. Wierzę, że w tej sprawie dość dobrze szacuje Strava (zapraszam na mój profil) i wydaje mi się, że około 35 km spokojna jazda rowerem (2 godziny) to ekwiwalent 30 min biegania w pierwszym zakresie tętna. Czyli naprawdę mało. Słowem, nie ma aktywności zastępczych. Chcesz szybko biegać – to biegaj dużo.

Podczas wyprawy rowerem

Jak ciężko trenowałem?

W każdym tygodniu starałem się robić akcent w postaci II zakresu – od 10 do 14 km. Wychodziło różnie, ale tutaj nie nastawiałem się na nic poza utrzymaniem pewnego poziomu. Nie były więc to ciężkie treningi, która dodatkowo osłabiałyby organizm. II zakres w moim przypadku traktuję jako jednostkę o średnim natężeniu. Podstawą jest tutaj próg tętna, który wyznaczyłem przy okazji badania wydolnościowego. Trzymam się go – chociaż zdarza mi się pobiec o 1-2 uderzenia za mocno.

Czy utrzymałem formę?

Odpowiem od razu: raczej nie. Jak pisałem na wstępie, 5 tygodni temu, na początku kuracji założyłem, że utrzymam swój poziom, ewentualnie spadek formy nie będzie drastyczny. Wydaje mi się, że osiągnąłem raczej ten drugi, minimalistyczny cel. Więcej na ten temat powiem za tydzień, ale dziś wydaje mi się, że pierwszy zakres biegam wolniej o 5-10 sek niż przed kuracją. Podobnie drugi – tu może nawet trochę bardziej zwolniłem. Pierwszy dzień po antybiotyku II zakres wyszedł mi na poziomie 4:40 min/km przy tętnie 153 – powinno być 151 – ale zapomniałem zabrać paska, a odczytom z nadgarstka nie ufam do końca). Nie jest więc źle – nogi odpoczęły (szczególnie w tygodniu nr 4, w którym na kurację nałożyły się różne perypetie i załamania pogody).

Teraz zamierzam przez 4-6 tygodni, do końca wakacji zwiększać stopniowo obciążenie. Zacznę od 70 km w bieżącym tygodniu i będę dodawać później po 10-15% tygodniowo, żeby dojść do 120 km. Jeśli nie będzie po drodze kolejnych problemów (lub nawrotu pandemii), powinienem po tym okresie mieć wybrany jakiś jesienny start docelowy. Dziś myślę, że będzie to raczej bieganie długie niż szybkie.

Na zakończenie napiszę jeszcze raz, że kiedy w grę wchodzi zdrowie, trzeba skonsultować swoje działania z lekarzem! W moim przypadku bieganie było możliwe, a delikatny trening raczej mi nie zaszkodził. Przede wszystkim polecam jednak uważać na kleszcze, stosować preparaty je odstraszające, bo tak długa kuracja naprawdę koniec końców daje w kość. Bądźcie zdrowi!

Dodaj komentarz